niedziela, 26 lutego 2017

Taka tam czapa z pomponem

Wiem, że zima już ma sie ku końcowi (oby) i powoli wszędzie wiosenne akcenty lub nawet w pełni wybuch wiosennych kolorów i robótek :)
Ja jeszcze chce Wam pokazać czape z pomponem jaka poczyniłam - moja pierwsza z pomponem ;)
Kończe nadrabiać powoli zaległości pokazania Wam robótek poczynionych jakis czas temu.





piątek, 24 lutego 2017

Czapka i komin na wymiankę

Jakis czas temu umówiłam się na prywatną wymiankę z  niezwykle utalentowaną Sylwią.
Ja z mojej strony miałam zrobić komplet komin i czapkę oraz mitenki - te w kolejnym poście sie pojawią :) .
Jak prezentuje się komplecik widać poniżej :)
Powiem Wam, że w planie -choć juz raczej na przyszły sezon - mam zrobienie sobie takiego z tej włóczki i nawet chyba w tym kolorze :)
Włoczka to Merino Bulky, która ma bardzo fajny skład 30% wełna i 70% arylu.
Zawartość wełny sprawia, ze czapka będzie na pewno grzała :)








Mam nadzieje, że nowej właścicielce przypadło do gustu bo ja osobiście jestem zachwycona wspaniałą herbaciarką, podkładkami i słoiczkami/lampionikami.
Dziękuje !



czwartek, 23 lutego 2017

środa, 22 lutego 2017

Łapaczowe zakładki - wersja zielono mi oraz wielki błękit :)

Ostatnio powstała cała "linia" ;p Łapaczowych zakładek do książki :)
Dziś pokaże wersje na zielono i na niebiesko, a w kolejnych postach będą następne kolory ;)












wtorek, 21 lutego 2017

Coś dla Czarka ...

.... czyli 

Wpadłam na pomysł by w ramach wyzwania poczynić zabawkę, która już dawno planowałam dla Futra.
Powstała taka o to szara myszka, która swój początek miała od plastikowej kulki







Cezary bardzo się ucieszył z zabawki i zaraz porwał do zabawy






 Tak zaabsorbowanego zabawą zostawiłam go i poszłam coś tam robić. Po niespełna 10 minutach kot wrócił. Oczywiście już sie znudził.
I z ostentacyjnym "chylcie noski jestem boski"
ułożył się na kocu do snu.







Ja zaś po pewnym czasie kiedy poszłam do kuchni znalazłam zabawkę... w stanie pierwotnym...


Tak. Futro zeżarło . Włóczkę. 
Nie nie wiem jakim cudem on sie jeszcze (odpukać) nie zatkał tym wszystkim co pożera.

Wniosek? Kolejny raz kompletny brak poszanowania dla mojej pracy i miłości...


JAk mi sie uda to mam w planie jeszcze zdążyć zrobić kilka kulej na wyzwanie...ale już nie dla tego paskudy :P



poniedziałek, 20 lutego 2017

Moje małe migawki :)

Czyli co i dlaczego doba nie ma więcej godzin ?!
A tyle teraz do zrobienia... szykuje mi sie przeprowadzka - mój M. zabiera mnie do siebie i będe miała w końcu balkon do picia kawy ^_^ .

Po za tym przymierzam sie do prawka na motocykl...sprzęt już mam, no przynajmniej ten do założenia ;)






Staram się ogarnąć projekt między jednym "czymś" a wieloma innymi "cosiami"...



I chwilami odetchnąć ...


Relaizowac nowe pomysły co to nagle zaatakowały głowę - i jak tu skończyć zaczęte?







O  urlopie już zdążyłam zapomnieć, a przecież minął ledwie tydzień !
Zostało mi wspomnienie relaksu, biegania i towarzystwa ;)



Natomiast Czarek dalej jest Czarkiem
z całym swym dokuczaniem i łobuzowaniem a robi to zawsze z pełnym urokiem...





W między czasie zrobiłam tez moje pierwsze rogaliki z marmoladą... ja nie jem za bardzo słodkiego ale mój M. tak :) więc w ramach podwójnego święta - Walentynek (których ja nie obchodzę) i dnia kota( który obchodzę jak najbardziej ) - upiekłam rogaliczki własnie. Ale mało brakowało a by nie wyszły ;p . Zamiast masła dałam margarynę i chyba nie powinnam jej topić bo konsystencja która powstała nie miała zbyt wiele wspólnego z ciastem ... postanowiłam jednak sie nie poddawać i skoro i tak już miałabym to wywalić dodać na oko tyle mąki, żeby jednak jakieś ciasto powstało.... Finał był zaskakująco udany i smaczny ^_^ koraliczki zostały pochłonięte bardzooo szybko :)



A teraz jeszcze mnie jakieś przeziębienie dotarło - no tak cieplej sie zrobiło... wiosna idzie , przesilenie... jesienią mam dokładnie to samo :/ eh ... napar z imbiru i cytryny pije, jeszcze złote mleko z kurkuma planuje zrobić podobno tez pomaga... nie lubię leczyć się ta całą chemią choć czasem trzeba...
 Udało mi sie wczoraj wyrwac w końcu chwilkę, żeby do Was pozaglądac... ciekawe kiedy znów takową znajdę ... Dobo! miej więcej godzin!


A! Zapomniałabym pochwalić Wam sie moimi ostatnimi zakupami... zestaw małego koksa :D Czyli duzo mięska bo to białeczko a od białeczka rosną mięśnie :D
i.... mój nałóg...


sobota, 18 lutego 2017

Akademia Dobra i Zła. Długo i szczęśliwie

Pierwsza część była zachwycająca (KLIK).
Druga - ciekawa, z szybko toczącą się akcją (KLIK).
Trzecia... cóż, szału nie było.



To dość częsty przypadek, że kolejne części już tak nie powalają jak pierwsze. W tym przypadku sprawdza się to , choć, może, ma tu już jednak znaczenie wiek czytelnika.
Seria jest w typie "dla dzieci i młodzieży" choć będę się upierać, że pierwsza część potrafi zachwycić również dorosłego.
W ostatnim tomie jest już jak dla mnie za dużo z "młodzieżówki" - przystojnych chłopców i rozterek miłosnych. Po prostu już tego nie "czuje" :) i dostrzegam sporo banalności.
Do tego fabuła była chyba przesadnie zagmatwana i trochę na sile rozciągnięta.
Akcja ślimaczyła mi się potwornie i o ile poprzednie dwa tomy połknęłam w kilka dni to ten rozciągnął mi się w nieskończoność.
Doczytałam już z ciekawości i chęci zamknięcia historii do końca.

Żeby nie było tak najgorzej, kilka rzeczy było nawet ciekawie rozwiązanych, szczury pewnej Nigdziarki zauroczyły mnie kompletnie (choć - niestety- wystąpiły jedynie epizodycznie).



I tak o to dobrnęłam do końca serii :).
Jak wspomniałam pierwszy tom polecam każdemu z całego serca,
drugi warto przeczytać z ciekawości (a opowieść wciąż jeszcze sprawi przyjemność),
trzeci to już zdecydujcie sami ;) .

Ja na pewno będę wspominać przyjemnie świat stworzony przez autora i może kiedyś do niego wrócę :)


Ponieważ książkę zaczęłam w 2016 a skończyłam w 2017 to do wyzwania czytelniczego doliczam tylko tę ilość stron z tego roku ;)
czyli 137 str. :)