czwartek, 27 kwietnia 2017

"Otulone ciemnością" - Hanna Greń

Ponieważ chwilowo nadwyrężyłam sobie łapke po minionym dużym projekcie - który niecierpliwie czeka by się Wam pokazać ale jeszcze pare dni musi grzecznie siedzieć w ukryciu - i nie mogę szydełkować, nadrabiam czytanie :) .


"Otulone ciemnością" - Hanna Greń

"W Cieszynie młodzi chłopcy znajdują na brzegu rzeki martwą kobietę. Komisarz Benita Herrera otrzymuje polecenie zajęcia się śledztwem. Już pierwszy rzut oka na zwłoki mówi Benicie, że sprawa nie będzie łatwa, ciało bowiem nakryto białą tkanina, a w złączone jak do mo
dlitwy dłonie zmarłej włożono świecę. Przy denatce znaleziono długi, ciemny włos oraz dwa tajemnicze rysunki. Pierwszy przedstawia klęczących na łące ludzi, drugi łan zboża. 
Tropy prowadzą do Aleksandra Podżorskiego, noszącego pseudonim Gojny. Podżorski jest prywatnym przedsiębiorcą z Wisły. Policja uważa go za gangstera, szefa zorganizowanej grupy przestępczej, a jego przedsiębiorstwo za przykrywkę dla ciemnych interesów. 
Spotkanie Herrery z Gojnym zostaje zorganizowane przez nadkomisarza Konrada Procnera, komendanta komisariatu w Wiśle. Wcześniej Benita zapoznaje się z wielką ilością informacji o Podżorskim, przez lata zbieranych przez policjantów. Jest zdezorientowana, z notatek tych bowiem wyłania się obraz przyzwoitego człowieka. Wizyta u Podżorskiego skutkuje wyeliminowaniem go z grona podejrzanych. Powoduje także wzajemną fascynację. 
Benita z pomocą współpracowników sprawdza inne tropy. Wszystkie okazują się fałszywe."



Skusiły mnie dobre recenzje bo jakoś nie mogę się przekonać do polskich autorów kryminałów...i to ostatni raz jak biorę książkę ze zbyt wieloma pozytywami. Kiedy są opinie negatywne przynajmniej mogę się rozeznać czy to co drażniło innych mi przypadnie do gustu czy jednak nie.

Pomysł wydawał się bardzo ciekawy i możliwe, że naprawdę taki był. Niestety książka została napisana w niestrawny dla mnie sposób i dobrnęłam aż do 90 strony. Czytając co chwila przewracałam oczyma z zażenowania. Ale w czym rzecz.

Postacie wydały mi sie bardzo płaskie i nijakie. Główna bohaterka jakby na siłę miała się wyróżnić zagranicznym imieniem i nazwiskiem. I tylko tym faktycznie sie wyróżniła. Co chwila pojawiały się wstawki typu "silna kobieta, faceci sa be" by zaraz nie mogła pozbyć sie myśli o przystojnym gangsterze, który w sumie gangsterem nie jest . Te myśli zakłócały fabułę kiedy juz już miało rozkręcić się śledztwo.
Podobno w książce występuje humor. Możliwe. Ale jako miłośniczka humoru inteligentnego, sarkazmu nie mogłam znieść dziecinnych docinek zbyt rozpisanych - żart sytuacyjny ma to do siebie, że wiąże się z sytuacja nie trzeba go rozpisywać na pół strony.

Nie mam nic przeciwko by w kryminale pojawił się wątek romansu, jednak przeczytałam juz pewną ilość książek z tej półki i naprawdę można wpleść go tak by nie drażnił, nie zakłócał klimatu śledztwa, a wręcz wnosił trochę psychologi czy socjologicznego spojrzenia na sprawę.
Tu jak już, wspomniałam, zostało to podane dla mnie w sposób nie strawny.

Nie twierdze, że książka nie może sie podobać. Twierdze wręcz, że jeszcze 7-8 lat temu pewnie by mi podeszła. Może ma na to wpływ też porównywanie tego co już miałam przyjemność przeczytać i dlatego wyszło to tak blado.

Finalnie postanowiłam nie tracić czasu na "męczenie" kiedy już w kolejce nie cierpliwie czekają kolejne pozycje :)
Na przykład te ;)



Do wyzwania dodaje te ciężkie 90 stron i zabieram się za "Chemie śmierci" Simona Becetta

9 komentarzy:

  1. Napisałaś: „Niestety książka została napisana w niestrawny dla mnie sposób i dobrnęłam aż do 90 strony.”
    Przestałem się temu dziwić po przeczytaniu zdania „Ale jako miłośniczka humoru inteligentnego, sarkazmu nie mogłam znieść dziecinnych docinek zbyt rozpisanych - żart sytuacyjny ma to do siebie, że wiąże się z sytuacja nie trzeba go rozpisywać na pół strony”.
    Dla kogoś, kto w publicznym poście zamieszcza takie potworki, książka napisana piękną polszczyzną z pewnością jest ciężka do strawienia.
    Jeszcze jedno, droga intelektualistko - słowa „źródło” nie piszemy przez „u”, a „nie cierpliwie” uwłacza regułom poprawnej pisowni.
    Czytając twoją recenzję, co chwila przewracałem oczyma z zażenowania.
    Pozdrawiam i życzę odrobiny samokrytycyzmu.
    Aleksander Podżorski, gangster niebędący gangsterem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz o tym, że zwracając się do konkretnej osoby wg zasad kultury i pisowni polskiej zaimek "twoją" pisze się z dużej litery poprawny ortograficznie intelektualisto!!!
      aż żałość bierze, ale tak to bywa jak czyta się na danym blogu jeden post na 100. Najlepiej zbluzgać, a samemu być idealny! hahaha

      tak, więc zapraszam na powtórkę z polskiego, bo jesteś albo z nim na bakier albo niekulturalny ;)

      Usuń
  2. Ciekawi mnie fakt ze nie skomentował Pan swojego wrażenia książki a jedynie moją osobistą opinię. A dokładniej nawet nie tyle opinie co formę w jakiej została napisana. Choc w sumie powinno mnie to nawet ucieszyć ze ktos poświęcił tyle czasu na wyrażenie niezadowolenia notka anonimowej czytelniczki :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę bardzo, już komentuję wrażenia z lektury. Przede wszystkim książka napisana jest pięknym językiem, bez kolokwializmów i nowomowy. Dialogi prawdziwe, tam, gdzie trzeba, jędrne, a nawet okraszone przekleństwami, jeśli sytuacja tego wymaga. Benita Herrera ma hiszpańskie korzenie i to w znacznym stopniu determinuje jej zachowanie. Podobała mi się jej postać - twarda, ale jednocześnie kobieca.
    Watek kryminalny nie został zdominowany obyczajowym, a jedynie uzupełniony. Intryga kryminalna została upleciona tak misternie, że do końca nie domyśliłem się, kim jest Całunnik. Nie znalazłem w wątku kryminalnym ani jednej sprzeczności czy nieścisłości, a to bardzo ważne. Wszystkie wątki zostały zakończone, za co chwała autorce, bo nic mnie tak nie irytuje jak fakt, że autor o kimś lub o czymś zapomniał.
    Dodatkowo plus za znajomość realiów policyjnej pracy. Nic tu nie zgrzyta, nic nie jest nieprawdopodobne, a to wielka zaleta. Reasumując, w skali 1-10 dałbym tej książce 9 z czystym sumieniem.
    AP

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście w żadnym aspekcie Ne zgadzam sie z tą opinią do czego jak mi wiadomo mam jeszcze prawa w tym kraju :) ksiazka jest dla mnie płaska i męcząca a postacie nieciekawe. Żarty nie śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zwróć uwagę na co w pierwszej kolejności zwrócił uwagę AP - dialogi z przekleństwami, to chyba najbardziej przekonuje ;) a na pewno mnie i muszę przeczytać tą wartościową książkę...

      Usuń
  5. Ciekawa jestem Twojego tajnego projektu i mam nadzieję, że ręka przestanie Cię szybko boleć :).

    I tak daleko dotrwałaś. Ja jak trafiłam na taki bubel, to dałam radę przeczyta 50 stron ale była, to istna udręka ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że masz czas na czytanie... kiepsko u mnie ostatnio z tym
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam polski kryminał.
    I zachęcona ostatnio opiniami o książkach pani Bondy, zakupiłam trzy pozycje. Na razie jestem na etapie zerkania na okładki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń