sobota, 31 grudnia 2016

Simons Cat's znów na mojej ścianie :)

Na Nowy Rok wpis o kalendarzu :) Wpis dzisiaj już bo nie wiem w jakim będę jutro stanie...
 i to wcale nie upojenia :P
Dziś wieczorem zdobywam Śnieżkę by o północy popatrzeć na świat z góry :)
Jak wrócę do domu to chyba raczej będę odsypiać ;)

Od dawna jestem fanką grafik oraz animacji Simona Tofield'a.
Uwielbiam oglądać opowiadane przez niego historyjki o kotach - mój futrzany czort od razu wydaje mi się normalny :P
Mam w swym posiadaniu kilka wydanych przez niego książeczek o kocich perypetiach.
Swego czasu co roku zaopatrywałam się również w kalendarz książkowy oraz ścienny.
Chyba od dwóch lat miałam  przerwę ale w tym (a raczej minionym ;) ) pod choinka znalazłam wersje kalendarza do postawienie na biurko - u mnie jednak wyląduje na ścianie ze względów  praktycznych ;) .

Na każdy miesiąc mam cieszący oko śmieszny obrazek z tytułowymi kotami oraz sam miesiąc rozpisany w taki sposób by można było przy każdym dniu zrobić jeszcze krótką notatkę.










A Wy znacie serie? Macie coś może z niej ? :)

I oczywiście udanego Sylwestra i wielu spełnionych marzeń w Nowym Roku :)

czwartek, 29 grudnia 2016

Le Petit Marseillais - morski rytual pielegnacji - czyli co znalazłam w paczce

Dzisiaj otworzymy w końcu wspomniane nie dawno pudełko od Le Petit Marseillais :)
Jak widać wszystko ładnie i dobrze zapakowane.
Wewnątrz znalazłam krótki przewodnik po nowych zapachach w formie ładnej książeczki
oraz kremowy żel pod prysznic i nawilżający balsam do ciała.



Jest to morska linia kosmetyków , w której znajdziemy bogata game śródziemnomorskich składników, takich jak :
- algi
- minerały
- biała glinka
- oligoelementy

a wszystko to ma zapewnić naszej skórze głębokie nawilżeni i odświeżenie

Warto wspomnieć, że kosmetyki sa przeznaczone do każdego typu skóry, w szczególności zaś do suchej i bardzo suchej.




W morskiej lini znajdziemy :

-Pielęgnujący Żel Do Mycia Le Petit Marseillais
-Mleczko Do Ciała Le Petit Marseillais Nawilżanie
-Pielęgnujący Krem Do Mycia Le Petit Marseillais Nawilżanie
-Balsam Do Ciała Le Petit Marseillais Odżywianie







W kolejnym poście podziele się z Wami wrażeniami z testowania produktów :)

 #AmbasadorkaLPM #LePetitMarseillais#morskirytualpielegnacji

środa, 28 grudnia 2016

Arabeski

Rok temu wspominałam o bogatym w kolorowanki prezencie. Nie miałam wiele czasu by siąść i oddać sie przyjemności odstresowania przy nich jednak trochę go wyrwałam i mogę podzielić się z Wami kolejną recenzją.

"Arabeskaornament wywodzący się ze starożytnej sztuki hellenistyczno-rzymskiej. Jest to ornament roślinny, w formie stylizowanej wici roślinnej, której często towarzyszą dodatkowe elementy (np. elementy uzbrojenia, owoce, postacie ludzkie).
Arabeska występuje w architekturze, rzemiośle, rzadziej w malarstwie i używana jest głównie do wypełniania płaszczyzn. Z Europy trafiła do świata islamu, gdzie stosowano ją w formie silnie przestylizowanej. Ponowną popularność przeżywała w okresie renesansu i klasycyzmu."
źródło


 W tej kolorowance mamy 80 kart do pokolorowania.
W środku są piękne ornamenty, które aż proszą o to by je wypełnić barwami :) 
Tu w przeciwieństwie do poprzedniej opisywanej kolorowanki (klik) nie mamy cytatów a obrazki są na każdej stronie.
Kartki są grubsze, naprawdę więc  nie musimy mieć obaw przed używaniem pisaków .
  

Różni się tez tym, że wzory do pokolorowania mamy również na wewnętrznych kartach samej okładki, 
a dalej tuz po stronie tytułowej wita nas opis tłumaczący czym jest arabeska 
i wprowadzający w jej świat.









wtorek, 27 grudnia 2016

Etui i prezent od

Etui z mięciutkiej włóczki Dolphin Baby :) w śliczny popielatym kolorze z bordową kokardą. Mieści rozmiar A5 :)







Przed samymi świętami dotarła do mnie tez paczuszka od Darii

urocza karteczka i piękny wianek, który zawisł na drzwiach wejściowych do mieszkania :)
Dziękuje :)


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Le Petit Marseillais - niespodzianka na święta :)

Przed samymi świętami dostałam najpierw miłego meila od Le Petit Marseillais
a chwile potem paczuche - prawie pod sama choinkę ;).
Okazało sie, że dostałam się do kolejnej pachnącej kampani tej marki
- z czego naprawdę się ciesze bo ich kosmetyki bardzo lubię :)

W przesyłce jak zawsze od nich znajdowało sie proste i estetyczne pudełko...
oraz dwie niebieskie buteleczki :)
Jednak co w nich było dokładniej o tym niebawem :)



wtorek, 20 grudnia 2016

Honey clementine - słodka pomarańcza

HONEY CLEMENTINE 


"Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu słodkiego miodu z cytrusową rozkoszą odświeżającej pomarańczy."


Fajny cytrusowy zapach. Wyraźnie czuć zapach słodkiej pomarańczy. Aromat jest przyjemny, nie wymuszony, o  średniej intensywności. Jesli ktoś tak jak ja lubi zapach pomarańczy będzie zadowolony choć nie koniecznie zachwycony - nie jest to do końca to czego oczekiwałam ;)

Wosk można zakupić np. na stronie Goodies :)


poniedziałek, 19 grudnia 2016

sobota, 17 grudnia 2016

"Nocny prześladowca" Chris Carter

Nocny prześladowca

"Na zapleczu nieczynnego sklepu mięsnego policjanci znajdują niezidentyfikowane zwłoki młodej kobiety, której zaszyto usta i… krocze. Do sekcji zwłok przystępuje doktor Winston i jego młodziutki asystent. Oględziny przynoszą jednak więcej pytań niż odpowiedzi, a ich tragiczny finał wywołuje niemałą panikę w szeregach policji LA. Rozpoczyna się intensywne śledztwo. Do akcji wkraczają Robert Hunter i Carlos Garcia ze specjalnej jednostki wydziału zabójstw. Detektywi odkrywają wkrótce, że prowadzone przez nich śledztwo łączy się ze sprawą porwania prowadzoną przez prywatną detektyw Whitney Meyers. Hunter nabiera też przekonania, że sadystyczny morderca mógł porwać nawet kilka kobiet jednocześnie, i najwyraźniej dopiero się rozkręca. Wkrótce policjanci znajdują kolejne zwłoki..."

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/




To, jak dobrze liczę, chyba moja trzecia książka w tym miesiącu :).
 Znów kryminał - jakoś ostatnio mam klimat właśnie na nie.
To jedna z tych książek, które swój potencjał pokazują dopiero po kilkunastu stronach. Z początku trochę opornie szło mi czytanie, nie potrafiłam się w nią wczuć. Do tego strasznie przeszkadzała mi forma króciuteńkich rozdziałów - niektóre mieściły się na dwóch stronach - rozpraszała mnie i wybijała z rytmu i szczerze, do teraz nie do końca widzę ich sens. Na szczęście po kilku w końcu wciągnęłam się na tyle, że udało mi się osiągnąć płynność i po prostu przestałam na nie zwracać uwagę.
 Kryminał jest dobrze skonstruowany. Historia z czasem robi się bardzo interesująca, do tego do chodzi analiza psychologiczna mordercy - czyli coś co lubię, postać staje się bardziej krwista, wymiarowa, a zbrodnia nie jest tylko byle jaka historyjką-sensacją.
Przy końcu byłam juz tak wciągnięta, że myślałam tylko o tym, żeby w końcu omotać się kocem ze szklaneczka whisky i dokończyć czytać :) .


Miłośnikom gatunku mogę spokojnie polecić ,a ja sama planuje sięgnąć po kolejne pozycje tego autora. 
A jak  mowa o autorze to warto wspomnieć, że studiował psychologię i zaburzenia kryminalne po czym pracował jako psycholog kryminalny, badał i przesłuchiwał licznych zbrodniarzy, w tym seryjnych morderców.

czwartek, 15 grudnia 2016

Komin jak śnieżny puch :)

Znów poprószyło śniegiem za oknem jednak z uroczego puchu zostały szare chmury. Warto więc otulić szyję czymś ciepłym, mięciutkim i do tego przywodzącym na myśl właśnie śnieżny puch skrzący się w słońcu :) a to dzięki srebrnej niteczce.


Komin robiony na drutach ozdobiony dwoma guziczkami.
Włóczka Happy kolor 771 ecru
100% poliester














środa, 14 grudnia 2016

"Błąd" - Elle Kennedy

"…on lubi zdobywać nie tylko bramki...
John Logan może mieć każdą dziewczynę. Dla gwiazdy hokejowej ligi uniwersyteckiej życie to nieustająca zabawa i szybkie numerki, ale za zabójczym uśmiechem i luzackim wdziękiem kryje się przybierający na sile strach przed nieuchronną przyszłością bez perspektyw, która czeka go po ukończeniu studiów. Spotkanie z seksowną Grace Ivers, studentką pierwszego roku, jest odskocznią, której właśnie tak bardzo potrzebuje… Jednak gdy po bezmyślnym błędzie ona znika z jego horyzontu, Logan postanawia udowodnić, że zasługuje na drugą szansę.

…ale dla niej będzie musiał wejść na wyższy poziom gry…

Po kiepskim pierwszym roku studiów Grace Ivers wraca na uniwerek w Briar starsza, mądrzejsza, a do tego wybiła sobie z głowy aroganckiego hokeistę, któremu niemal oddała dziewictwo. Nie jest już tą naiwną i prostolinijną dziewczyną, która dawała się wodzić za nos, gdy spiknęli się po raz pierwszy. Jeśli John Logan myśli, że ona znów będzie na każde jego skinienie jak wszystkie znane mu hokejowe króliczki, to jest w błędzie. Chce ją odzyskać? Musi się więc mocno postarać. W tej rozgrywce to Grace dyktuje warunki… i ma zamiar dać Loganowi porządny wycisk."




Kiedy dotarła do mnie książka zaraz po tym jak nie dałam rady doczytać "Dzikuski" ogarnęło mnie zniechęcenie, zę to kolejny młodzieżowy romans, który będę usilnie próbować zmęczyć do końca...
O dziwo książka od samego początku wchodziła gładziutko. Nadal były to klimaty na tą chwile już mi dalekie ale autentyczność postaci, jakaś prostota i swoboda wykreowana przez pisarkę sprawiła, że miałam wrażenie, że oglądam po prostu lekki młodzieżowy serial. Nawet całkiem dokładne opisy sexu  nie raziły mnie ani nie odrzucały. Były naturalne, nie okraszone ani przesadną zmysłowością - jaką ciężko byłoby wymagać od świeżo upieczonych studentów - ani niesmaczną wulgarnością.
Nie jestem tez miłośniczką narracji w pierwszej osobie a już szczególnie nie lubię gdy rozdziela się ją na więcej niż jedną osobę. I tu kolejne miłe zaskoczenie. Choć na zmianę otrzymywałam relacje to ze strony Logana to Greece - czytało mi się nadal przyjemnie.
Fabuła - luźna. Młodzieżowy romans. Ale mi dobiegającej do trzydziestki , sprawiło przyjemność powspominania jak to człowiek myślał i zachowywał się, a nawet reagował za czasów studenckich. Myślę, że mogę posunąć się do stwierdzenia, że częściowo odnajdywałam siebie w podejściu i zachowaniu bohaterki - oczywiście "siebie" z czasów około "dwudziestki" ;)

Spędziłam naprawdę miłe popołudnie przy kawie i książce.


Książka dotarła do mnie w ramach BookTour
od Cyrysi



niedziela, 11 grudnia 2016

"Jesteś moja dzikusko" - Agnieszka Lingas-Łoniewska


"Anthony Tolland chodzi do ostatniej klasy prywatnego amerykańsko-polskiego liceum, często wpada w złość i za pomocą pięści próbuje rozwiązywać wszelkie problemy. Gdy w jego domu pojawia się rudowłosa Natalia, którą po śmierci przyjaciółki postanawia przygarnąć jego matka, chłopak czuje tylko złość i niechęć. Dziewczyna jest jakby z innego świata i zupełnie nie pasuje do snobistycznego klimatu amerykańskiej szkoły. A tym bardziej nie pasuje do zadziornego i egoistycznego Tony’ego. Jednak nie można walczyć z przeznaczeniem. Wkrótce Antek i Nata właśnie o tym się przekonują.

NEW ADULT O TRUDNEJ MIŁOŚCI."



Kolejna pozycja nawet nie tyle co młodzieżowa, a bardziej szkolna.
Czyli młodzi bohaterowie, spora dawka naiwności i szkolno miłosnych rozterek.
Po dobrnięciu do połowy stwierdziłam, że niestety takiej dawki nie jestem wstanie znieść ponieważ po prostu mnie nuży. 
Druga rzecz to do momentu do którego czytałam wciąż miałam wrażenie, że tytuł powinien brzmieć "Jesteś mój dzikusie" ;) bo w to nie w Natalii a właśnie w Antonim dostrzegałam wciąż tytułowego dzikusa ;) .

Choć dla mnie książka nie wydała się porywająca, myśle, że gdybym trafiła na nią w ogólniaku moje odczucia byłyby zupełnie inne i szkolny romans miałby szanse mnie porwać ze sobą :). 

Dla młodszego czytelnika - tak, jak najbardziej.
Starszym odradzam ;)



Książka trafiła do mnie w ramach BookTour




wtorek, 6 grudnia 2016

Wymianka Mikołajowa - czyli co poszło nie tak

Podsumowanie postaram się zrobić za jakiś czas bo teraz trochę zaganiana jestem oraz i tak nie mam wszystkich zdjęć.
No i własnie.

Miało być pięknie ładnie ale w sumie to nie wiem po co pisać regulamin skoro nie wiele osób się do niego stosuje :/ . Raczej więcej ani w blogowych wymiankach udziału brać nie będę a ni sama nie podejmę się organizacji....

1. Po to w regulaminie było dokładnie wypisane co ma znaleźć się w paczuszce by były one zrównoważone wartościowo i jakościowo. Nie było mowy o przydasiach... W przesyłce miał się znaleźć jeden większy konkretny prezent a już po zdjęciach widać, że nie które dziewczyny niestety dostały/dostaną cos co w porównaniu do nakładu ich  pracy nie da sie nawet porównać...

2. Własnie "dostaną" a nie dostały. A przecież wyraźnie była prośba o wysyłkę tak by dotarło DO 4.12.  tak by w Mikołajki każda za nas cieszyła sie prezentem.

Jakoś tak to nie wyszło.

sobota, 3 grudnia 2016

Karteczka z reniferem :)

Na zdjęciu nie widać wyraźnie ale pod ramką z reniferem jest do okoła białe piórko :) nadaje wrażenie puchu ;)



piątek, 2 grudnia 2016

Naomi Cambel - Prêt à Porter

Na Ofeminin testujemy tym razem nowy zapach od Naomi Cambell.

"Elegancki kwiatowy zapach z owocową nutą łączy w sobie wszystko to, co uczyniło Naomi Campbell supergwiazdą świata mody, która już od 30 lat króluje na wybiegach największych projektantów. Te cechy to: osobowość, siła, pewność siebie, wyczucie trendów i niedościgniony uwodzicielski styl – ekstrawagancki, wyrazisty, seksowny, zawsze elegancki i ponadczasowo piękny. Taki właśnie jest zapach Naomi Campbell Prêt à Porter.

Perfumy Prêt à Porter kryją się w eleganckim, wysokim flakonie, który utrzymany jest w klasycznym, ponadczasowym stylu. Zapach Prêt à Porter otwierają owocowe aromaty bergamotki, jagód i gruszki. Nutę serca budują zapachy kwiatów - róż, fiołków i peonii. Głębia zapachu to aromaty wanilii, brzoskwini i paczuli. To połączenie tworzy doskonały zapach pasujący do przebojowych kobiet, które lubią na co dzień podkreślać swoje atuty."



Prosty i elegancki flakonik ładnie prezentuje się na półce i wygodnie nosi w torebce.
Sam zapach jest z tych słodko eleganckich - latem tylko na wieczory, jesienią i zima natomiast już spokojnie możemy się nim skropić również za dnia.
Nie jest to moja ulubiona gama zapachowa ale też nie będę musiała się zmuszać do zużycia tej perfumy.
Świeżo po użyciu perfumy przede wszystkim na pierwszy plan wychodzą zapachy kwiatowe, jednak po dłuższej chwili zapach robi się bardziej słodki i ciepły.
Utrzymuje się długo - kiedy rano się nim spryskałam i wieczorem wylądowałam na siłowni, rozgrzane ciało jakby na nowo obudziło perfumę i dookoła mnie zaczął unosić się słodki owocowy zapach ;) zupełnie nie planowanie ale za to całkiem przyjemnie ;) .