czwartek, 30 czerwca 2016

Chusteczki oczyszczające NIVEA Creme Care


Chusteczki oczyszczające NIVEA Creme Care
dzięki portalowi
Testowałam chusteczki oczyszczające do demakijażu i jestem z nich bardzo zadowolona. Nie potrafie używać płynów ani mleczka do demakijażu więc już wcześniej miałam do czynienia z chusteczkami innych firm. Nivea jednak miło mnie zaskoczył, nie drażnił oczu (również zapachem, co zdarzało się przy innych chusteczkach), dobrze zmywał makijaż, zostawiał przyjemne uczucie nawilżonej "nakremowanej" skóry oraz miły zapach kremu Nivea. Moja skóra twarzy od paru dni była w strasznym stanie bo po wypadku miałam na niej kilka ranek nie mogłam więc myć jej niczym wiecej jak wodą a woda utleniona wysuszała ją dodatkowo - po paru użyciach chusteczek (kiedy już mogłam sobie pozwolić na lekki makijaż) zaczęła powoli wracać do życia. 

A Wy jakie macie doświadczenia z produktami do demakijażu ? :)


środa, 29 czerwca 2016

Wymarzona wymianka :)

Kolejna wymianka w ramach grupy na FB

A wszystko zaczęło się od tego, ze napisałam z zapytaniem o wymiankę 
(prace obserwowalam już od dłuższego czasu i zachwycałam się nimi).
Niestety okazało się, ze akurat z moich rękoczynów nic sie Paulinie
nie przyda - w pełni rozumiem i szanuje i mówi się trudno ;) .

Jednak pare dni puźniej Paulina dała ogłoszenie na grupie, ze potrzebuje wyposażenie
domku dla lalek, który dostanie jej córeczka na urodziny :)
Pomyślałam - co szkodzi ;) zaproponuje cos od siebie .
Wymysliłam, że mogłabym zrobic puff taki okragły, z tych modnych od paru lat.
I ku memu zachwytowi Paula wybrała ten pomysł ! :)

Podała kolory i wymiary - miętowy,szary lub pastelowy róż.
Postawiłam na mięte i szarośc :) .
Miałam zrobic dwie takie puffy i dywanik.

Co ja się namęczyłam ;p włóczka fatalnie współpracowała, była sztywna i "twarda",
a do tego malutkie szydełko...
Ale uff uwinęłam sie ( bo termin był konkretny, dwa tygodnie na to by przesyłka znalazła się na miejscu już )
a i z efektu jestem zadowolona :) .





Dołożyłam jeszcze koszyczek na dowolne różności
i maleńką "serwetke"
może sie przyda na stół :)
eee stoliczek ;p




Poszło na to po mniej więcej 25 gram z każdej włóczki ( były po 50g)
NAZWA: ALIZE bella
SKŁAD: 100% Cotton


Ja w zamian dostałam tak upragniony przeze mnie kubeczek :)
i dodatkowo śliczną poduszeczkę z pięknym malunkiem :)




Dziękuje !

wtorek, 28 czerwca 2016

Świetna promocja w księgarni ZNAK ! :)

Dla czytających podaje link do promocji, która trwa do dzisiaj 
w internetowej księgarni ZNAK

3 książki za 33zł !

:)

Ja już zamówiłam, przesyłka do paczkomatów tylko 4.90 :)

UWAGA! to nie jest post sponsorowany!
Wiem, że wiele z Was też się zaczytuje a promocja warta uwagi :)
Więc dziele się tym co mi wpadło dzisiaj w oko ;).

poniedziałek, 27 czerwca 2016

30.05. - Cieszmy się chwilami, ktore teraz mamy



TRASA:
Omey Island -> Clifden -> jedziemy N59 -> 
Roundstone -> Mountains Mam Torc -> Oughterard ->
Galweay -> Kinvarren -> The Burren ->
Lisdoonvarna (nocleg)


Zachęcam do puszczenia w trakcie oglądania zdjęć :































"Klify Moher (irl. Aillte an Mhothair, ang. Cliffs of Moher), znane również jako Klify Moheru i Moherowe Klify – odcinek klifowego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego w zachodniej części Republiki Irlandii (Clare). Klif, zbudowany z wapieni i piaskowców, ma około 8 km długości; w najwyższym miejscu osiąga wysokość 214 m. Jedna z głównych atrakcji turystycznych Irlandii.
Na ich szczycie wznosi się XIX-wieczna kamienna wieża – O'Brien's Tower, zbudowana jako atrakcja turystyczna i punkt obserwacyjny.
Klify te są zachodnią częścią płaskowyżu Burren – formacji zbudowanej ze skał wapiennych poprzecinanych równoległymi szczelinami, powstałymi poprzez wymywanie wapienia przez wody deszczowe."








niedziela, 26 czerwca 2016

Furia mać - książka przez którą nie przebrnęłam

Tydzień temu w ramach wygranej konkursu otrzymałam książkę Sylwii Kubryńskiej
"Furia Mać".
Pomyślałąm "super!" co za zbieg okoliczności, że książka o takim tytule trafia do mnie włąsnie teraz kiedy wszytsko mi sie sypie, słóżba zdrowia doprowadza do białej gorączki i życie ogólnie raczej nie rozpieszcza.
Po otwarciu przywitał mnie cytat z piosenki "Mrok" zespołu Pudelsi, a dalej krótki tekt informacyjny od autorki po którym moja pierwsza myśl była "o! dokładnie" :

"Wszelkie podobieństwa do zdarzeń opisanych

w tej książce są przypadkowe.
Powiem więcej: wszelkie wydarzenia
w tym tekście są przypadkowe.
Ba! Wszelkie wydarzenia

w moim życiu są przypadkowe"

Rozochocona żuciłąm się do czytania...
Wstęp spodobał mi sie - ironiczny ale uśmiechnęłam sie o przeczytaniu.
Dalej...dalej niestety było już tylko gorzej.





Autorka nie szczędzi słów mocnych i dosadnych które w przestzeni publicznej najczesciej są wypipkane, wykropkowane lub wygwiazdkowane.
Pierwsze wrażenie to przesyt wylewu zali i wścieklosci, robi się to pochwili poprostu nudne. Inteligentny czytelnik zalapał, juz wie o co chodzi, wystarczyłoby 4-5 zdań zamiast 15 tak naprawde znaczącyh dokładnie to samao a jedynie ujętych trochę inaczej.
Rozumiem, że miało to wyraźnie podkreślić furię bochaterki jednak w pewnym momencie zaczęło się to robić poprostu niestrawne. 
Owszem konkluzje w finale są fajne i trafne jednak nim do nich dotrzemy... Można sie wkurzyc-mac.


Chciałam, starałam się.
Nie dalam rady jednak przebrnąć. Czytałam maksymalnie 3 strony naraz.  
Ok, opisuje co w każdym z nas siedzi kiedy sie wkurzymy. Ale taki przykład z mojego zycia wzięty
 (żeby zobrazować o co mi chodzi)
 o ile ja na niesympatyczną i nie pomocną panią w rejestracji zareagowałąm myślą:

 a niech jej mleko do kawy zkisnie...

to Kubryńska to moje jedno zdanie przerobiła by na cala stronę rozpisując się że krowa która to mleko dała powinna cierpięć na jakas nidsympatyczna chorobę jak jelitowka, a w skutek zrazenia sie ta choroba nisympatyczna pani powinna...blabla...trzy strony dalej.

Jak wspomniała na początku nie przebrnęłam. 
Spróbowałam przekartkować do dalszego rozdziału z myślą, że może potem coś się zmienia,
może tylko muszę zagryźć zęby na początku,
że będzie lepiej...
Nie było.

Może ta książka ma jakieś przesłanie, może niektórym sie podoba.
Ja jednak więcej nie sięgnę na pewno po tą autorkę, mam chyba za duże wymagania od literatury.
Lubie chyba myśleć podczas czytania.



piątek, 24 czerwca 2016

Maluszek :)

Nie wiem jak u Was ale ja sie dzisiaj topie...
Dobrze, że w domu mogę już ściągać orteze bo by mi chyba ta noga wypłynęła !
Ale nie jest łatwo męczyć sie teraz o kulach - dzisiaj zrobiłam wyprawe na pobliską pocztę, jak wróciłam do domu (od 24 dni już pomieszkuje u mamy co by mi miał kto herbate przenieść :/) usłyszałam pytanie (w cale nie złośliwe ;p )
"ooo, pada tam?" ...

Od czasu do czasu robię sobie takie małe cosie na próbę z resztek włóczki.
I w ten sposób powstało to maleństwo





Obok leży sobie moneta 5cio złotowa dla porównania wielkości



Maluszka zgłaszam na Linkowe Party u Diany

Konkurs na Kretywnystragan

do 24.07. na FB


czwartek, 23 czerwca 2016

Wymianka z Etoile

Spory czas temu umówiłam się na wymiankę z Etoile.
Ja swoją paczuszką z kolczykami dostałam szybciutko jeszcze ze świąteczną kartką.
Na świeczniki odemnie przyszło cierpliwej Darii poczekać.
jednak w końcu udało się - w podziękowaniu dołożyłam jeszcze małe conieco.


(zdjęcie od Darii bo ja w ferworze wysyłki zapomniałam zrobić)



Polecam wymiankę z tą wspaniała osóbką, dziękuje.
:)

wtorek, 21 czerwca 2016

29.05 - Piękny i różny świat

Dla wczucia się w klimat :

TRASA min.:
Claymore Abby,Doolough Valley,Zamek Ashword,Omey Island...









Ten zamek jest zajęty przez zakonnice, niestety bilet na zwiedzanie go kosztował kilkanaście euro
więc podziwialiśmy go z zewnątrz.







Tu z kolei wejście do parku otaczającego inny zamek. Ten został przerobiony na hotel dla bogaczy.





Trawnik wystrzyżony jakby spod linijki...



...toaleta!
 Dla gości hotelu którzy korzystają z restauracji...jedna mi sie tak bardzo chciało siusiu że udało mi sie do niej trafić ;) jedna czułam się tam w moich spodniach moro jak plebs :p
i zrozumiałam dlaczego dla służby są osobne wejścia ;)






Tym tunelem przechodziło sie do mniejszego ogródka z grządkami












A to już kolejny przykład ruin w środku miasta.
Oczywiście są to ruiny kościoła.















Na te natrafiliśmy w trakcie dalszej podróży





Cmentarz- tu stare kamienne celtyckie krzyże mieszają sie z lśniącymi nowymi płytami nagrobków. U pod-nurza wzniesień, z ruinami kościołów, z widokiem na jeziora, fiordy, ocean...
Cisza jest tu inna, wzniosła, a śmierć nabiera znaczenia.
Wszytko pogrążone w zadumie, wyżłobione wiatrem i deszczem.







I pare ujęć zrobionych już pod koniec dnia