wtorek, 13 września 2016

Playboy Queen of the game - zapach który mnie zauroczył

 Dzięki portalowi
ofeminin
znów dostałam możliwość wypróbowania fantastycznego produktu :)

"Woda toaletowa Playboy Queen of the game to orzeźwiająca kompozycja, która zniewala swoim zmysłowym aromatem. Zapach został stworzony z myślą o kobietach zdecydowanych, które lubią wyróżniać się spośród tłumu. Zmysłowy i wyrazisty zapach wody toaletowej Playboy Queen of the game zawróci w głowie każdemu mężczyźnie.

Zniewalającą kompozycję Playboy Queen of the game otwiera kuszący aromat passiflory połączony z energetyzującą czarną porzeczką i aksamitnym zapachem kawy. Kompozycję dopełnia słodki zapach prażonego sezamu, kwiatu pomarańczy i czekoladowego founde. Zmysłowości dodaje aromat fasoli tonka, połączony z drzewem cedrowym i aromatem paczuli."




Świetna buteleczka, muszę przyznać, że kompletnie zauroczyły mnie te królicze uszka :)
Fajny ciemny róż wpadający w fiolet perfumki, nadaje mu pazurka, a sam zapach należy do tych wyrazistych i słodkich. Lubie takie. Kojarzy mi się też już z jakimś innym zapachem playboya umieściłabym go pomiędzy palyboy sexy a spicy - a są to dwa moje ulubione zapachy tej marki, teraz dołączył do nich trzeci, a nawet je chyba wyprze bo to jest własnie to wyśrodkowanie którego szukałam. Niestety odejmuje mu punkt za trwałość a raczej nietrwałość, dość szybko się ulotnił, a szkoda :)

6 komentarzy:

  1. Gratuluję testowania. Niestety ja się nie załapałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo super,że testujesz :)

    Przy okazji zapraszam do mnie na blog, właśnie trwa KONKURS z okazji 5 urodzin bloga :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wąchałam go w sklepie i też mi się podobał. Niestety podzielam zdanie Twoje co do trwałości.

    OdpowiedzUsuń
  4. No szkoda, że szybko się ulotnił, bo kombinacja zapachowa brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń