środa, 28 września 2016

Miłość bardzo proszę - Aurelia Es. Bardzo dziwna książeczka.


"Szyszka (oficjalnie: Urszula) miała w życiu zdecydowanie więcej pecha niż szczęścia. Zawsze jednak mogła liczyć na współlokatorów kamienicy przy ulicy Krzywej: przyszywaną babcię Julię, emerytowanego księdza Franciszka, Młodego Franka, Marcela i Sebastiana. Dzięki ich wsparciu Szyszka ukończyła studia graficzne i rozpoczęła nowe życie. Los w końcu się do niej uśmiechnął, zsyłając pod jej drzwi Adama ? miłość życia. Wspólna sielanka nie trwa jednak długo. Pewnego dnia mężczyzna niespodziewanie znika, a na progu mieszkania Szyszki pojawia się tajemnicza kobieta.Co łączy ją z Adamem?
Czy Szyszka znajdzie w sobie siłę, by stawić czoła kolejnym problemom?

Czy uda jej się ponownie spotkać ukochanego?"


Po takim opisie spodziewałam się jakiegoś romansidła z nutką kryminalną. Czyli coś co w cale nie jest w moim typie. Ale książeczkę dostałam to już postanowiłam przeczytać, a że nie duża i lekka to wzięłam ja jako lekturę na podróż.
Zaczęłam czytać i .... jakieś dziwnie sie to zaczęło - pierwszy rozdział nawet zaintrygował ale drugi? Zgłupiałam. Nie brzmiało to już ani na romans ani na kryminał, w ogóle dziwnie brzmiało.
I to stwierdzenie było również finalnym po przeczytaniu książki - dziwna.
Momentami za długa by zaraz po łebkach przebiec po czymś co można by rozwinąć.
Do tego osoba narratora, zmienny styl pisania...trochę trwało nim się wczułam.
O treści niewiele można napisać, żeby nie zdradzić za dużo.Jest dziewczyna o imieniu Urszula, mieszka w kamienicy przy ulicy Krzywej, ma ciekawych sympatycznych sąsiadów, mówią na nią Szyszka, lubi sztukę i kiedyś była zakochana.
I jeśli napisze cokolwiek więcej to zdradzę za dużo :) .
Forma jaką zastosowała pisarka jest ciekawa kiedy już się do niej przyzwyczaić.
Treść jest trochę dziwna ale ma w sobie coś co wzbudza sympatię.
Podsumowując - polecam jako lekką lekturę choć nie jest to pozycja do której się wraca i którą pamięta sie po latach.

4 komentarze: