poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Lodowata burza - Giles Blunt

Lubie klimat małych, prowincjonalnych miasteczek. Lubie kiedy na cichym spokojnym tle autorzy budują sceny kryminałów. Wyraźnie widać w tedy jakby rysę na idealnym szkle, tworzącą właśnie ten  specyficzny klimat.

Książka "Lodowata burza" jest nie gruba i czyta się dobrze. Choć z początku czytałam ot, żeby już wiedzieć jak się skończy to w trakcie fabuła zaczęła mnie faktycznie interesować. Nagle zagadka zaczęła się supłać, a każde rozwiązanie wzbudzało kolejne pytania. Autor dość pobieżnie opisuje wzajemne relacje postaci, przez to chyba historia jest bardziej skupiona na wątku kryminalnym niż inne tego typu powieści.
Ja osobiście lubię wątki socjologiczne, społeczne i psychologiczne związane z bohaterami więc miałam lekki niedosyt. Jednak jako lektura w ramach przerywnika serii, która czytam sprawdziła się dobrze.





"„Najpierw przyszło ocieplenie. Trzy tygodnie po Nowym Roku termometr zrobił coś, czego w Algonquin Bay nie robi nigdy w styczniu: pokazał temperaturę powyżej zera.
Potem nadeszła mgła”.
A potem seria makabrycznych odkryć – w domu na odludziu i w lesie za miastem. Wkracza John Cardinal z wydziału zabójstw, „detektyw z tajemnicą” znany z thrillera Czterdzieści słów rozpaczy, uhonorowanego prestiżową nagrodą Crime Writers’ Macallan Silver Dagger. Wie, że ma do czynienia z bezwzględnym mordercą. Ale dlaczego do śledztwa włączają się tajne służby? Czy rzeczywiście ścigają terrorystów? Czy może chcą skierować dochodzenie na fałszywy trop?"
źródło opisu

3 komentarze:

  1. No tak kryminał może być dobrym przerywnikiem,chociaż ostatnio zaczytuję się w komediach kryminalnych,cały cykl o Stephanie Plum-Stephanie Evanovich,polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię zagadki i pewnie by mi się bardzo spodobała ta książka.
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również lubię tematykę małych miasteczek, które skrywają tajemnicę :)

    OdpowiedzUsuń