wtorek, 12 lipca 2016

Pobudzenie na zimno - czyli Yerba Mate na upały

Wczoraj z przyjacielem odwiedziłam Masale (pisałam o niej już TUTAJ)
w celu napicia się mrożonej herbatki.
Okazało się, że to nic innego jak Yerba Mate na zimno :)
Bardzo smaczna, delikatna - goryczka była naprawdę subtelna.
Dziś wróciłam, żeby kupić sobie woreczek do domu
i skusiłam sie jeszcze na drugą :)





Pierwsza to Mate Beduin

"Miętowo karmelowa Yerba mate na bazie filtrowanej Yerba mate Green. Wspaniale pobudza i pozwala oswoić się ze smakiem Yerba mate. Pyszna orzeźwiająca Yerba mate.
Skład: Yerba mate, mięta nana, łuski kakaowe, kawałki karmelu, płatki nagietka i róży, aromat"
Parzona na zimno w smaku jest bardzo delikatna, zapach kojarzy i sie z wanilią albo to może właśnie wspomniany wyżej karmel :). Mogę spokojnie ją polecić osobom zaczynającym z Yerba Mate.
Za jakiś czas spróbuję ją w wersji na ciepło :).





Druga to Mate Mandevilla

Składniki:

mate (min. 79,2%), owoce schizandry (cytryniec chiński), kwiaty piwonii, aromat, kawałki wiśni, płatki jaśminu i bławatka. Może zawierać śladowe ilości orzechów.

Opis:
Zielona herbata o smaku brzoskwiń z dodatkiem combuchy (grzyb herbaciany).
Mam zamiar spróbować ją na dniach, w tedy dodam tu wrażenia smakowe ;)



Jak parzyć na zimno Yerba Mate:

to co pisze to to jak wytłumaczyła mi to Pani w herbaciarni :)

- do dzbanka nalałam wody i wstawiłam na około dwie godziny do lodówki - woda musi być bardzo zimna, im zimniejsza tym lepiej
- na litrową butelkę nasypałam 2,5 łyżki stołowej suszu do dzbanka 
(wykorzystałam jego siteczko w pokrywce do odcedzenia później fusów)
- zostawiłam do "zaparzenia" na 5-10 minut
- przelewam do butelki :)









Na mnie osobiście Yerba zazwyczaj działa i odczuwam siły przez kilka godzin :)
A ta w wersji na zimno gasi pragnienie i miło orzeźwia :) .


8 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem tej kombuchy, miałam nawet pomysł by sobie tego grzybka kupić:-) ale jakoś nie wierze w te cudowne właściwości choćdo herbaty może być miłym dodatkiem:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam kiedyś yerba mate na ciepło, ale nie bardzo mi smakowała... może ta na zimno jest lepsza! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie piłam takich herbat i jeszcze parzonych na zimno, ciekawe ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam jeszcze o parzeniu na zimno.... muszę wypróbować :) Kontrolera jakości masz cudownego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem Ci szczerze, że nigdy jeszcze nie piłam yerba mate. A już parzonej na zimno to w ogóle. Muszę spróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie piłam Yerby... Ale kotek pozował uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja próbowałam yerby i totalnie mi nie podeszła... ale ciekawi mnie wersja na zimno. Te dwie wersje (szczególnie ta pierwsza) mnie intryguje - lubię takie dodatki do herbat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam Yerba mate i baaaardzo bym chciała spróbować!

    OdpowiedzUsuń