środa, 15 czerwca 2016

28.05 - Jedziemy Atlantic Way



Jak wspomniałam kolejne dni były już tylko piękne i słoneczne, choć zawsze wietrzne .
Jeszcze do południa wydawało się, że pogoda będzie sprzyjać chmurami, wszystko jednak powoli się rozpogadzało.

Wyruszyliśmy z Dublina wcześnie rano nawet nie jedząc śniadania - mieliśmy je zjeść na najbliższym postoju.
Tym razem do pierwszego "przystanku" trochę jechaliśmy, a gdy już się zatrzymaliśmy
nie mogłam nie wziąć sobie Guinness'a - całkowicie zakochałam się w tym pysznym ciemnym piwie z aksamitną pianką.



Jak widzicie krajobraz co chwila sam sobie zaprzecza - od kamienistych brzegów po piaszczyste plaże wychodzące z zieleni łąk.





Śniadanie na brzegu oceanu ?
Jak najbardziej i nic tak nie smakuje.
U dołu mogliśmy obserwować zmagania mniej i bardziej początkujących serferów.






Po drodze co rusz mija się mnóstwo kamiennych ruin i ruinek, zameczków, wierz lub zupełnie zwykłych prostych domów.



Takie widoki z okna samochodu same się proszą by poświęcić im chwile, pochodzić po skałach, pozaglądać w fale...



Po prawej widać jak blisko biegnie droga





Jak nie zakochać się w tej przestrzeni?





Pierwsze większe klify, na które dotarliśmy.
Stanie na brzegu zapiera dech...


 ... ale mogłabym tu siedzieć i siedzieć

 




I oczywiście nawet tu nie mogło zabraknąć nie odłącznej części krajobrazu jakim są
wszechobecne owce



Pogoda jest bardzo zmienna i nagle nie wiadomo skąd zaczyna padać 
by po chwili znów poczęstować nas słońcem.
Pierwszy raz w życiu widziałam całą panoramę tęczy, aż kusiło by pobiec sprawdzić co jest na jej końcach.




Wieczory są długie i jasne





Wszystko to wydaje się tu takie piękne dzikie i naturalne.
Prawdziwe.







Chciałoby się zapamiętać dokładnie każdy szczegół...



Droga w góre, w dół i wszędzie ostre zakręty...
(parę dni później okazało się jak niebezpieczne...)




Jeśli przebrnęłyście przez ilość fotografii
to mogę tylko powiedzieć, że kolejny dzień - w kolejnym poście - będzie niestety obfitował w jeszcze większą ich ilość :)
Ale jak tu tego wszystkiego nie pokazać!
A i tak to nic w porównaniu z tym uczuciem gdy można to zobaczyć, poczuć samemu.

9 komentarzy:

  1. Piękne widoki, a te klify.... aż dziw, że nasza Ziemia obfituje w takie widoki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna wycieczka :)
    Aż samemu by się chciało tam być.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałaś wspaniałą wyprawę i rzeczywiście widoki zapierają dech.
    Podziwiam odwagę,ja bym nie usiadła na klifie,mam lęk wysokości i oglądając zdjęcia,
    coś przewraca mi się w żołądku,ale widok jest wspaniały :)
    Pozostaną niezapomniane wspomnienia,to fakt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie, cudownie, cudownie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Woow, pięknie nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę :) piękne widoki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne widoki, cudne zdjęcia!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń