poniedziałek, 29 września 2014

Wyzwanie Adidas 6w1 cool care

Udało mi się dostać do kolejnej Kampanii Streetcom
Kampanii idealnej dla mnie
bo dla aktywnych ;)

Tak wyglądało pudełko po rozpakowaniu...
A w nim taka fantastyczna zawartość :)

Dla mnie zestaw dezodorantu w sprayu i kulce - Adidas cool care 6w1,
a dla mojej drużyny 5 kobiet
po dezodorancie do wyboru:
- Adidas fresh
- Adidas soften
- Adidas control
- Adidas pro clera
- Adidas intensive

 I oczywiście ulotki.

Testowanie czas start :) - pierwsze zadanie na ten tydzień już wykonane, relacja za parę dni
wraz z pierwszą opinią o dezodorancie.

A Wy używałyście Adidasa ? Słyszałyście może już o Adidas 6w1 cool care?
Macie jakieś swoje opinie spostrzeżenia ?

sobota, 27 września 2014

Honey Glow - zapach ciepłej jesieni


"Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: miód, woda kolońska."


A było to tak....

Jest przed południe, czekam na przyjaciółkę, która przyjdzie na kawę. W międzyczasie otulam mieszkanie ciepłym zapachem Honey Glow :). Za oknem prawdziwie jesienny dzień - mrzy wieje. W domu maleńka oaza już przy wejściu witająca miodowym zapachem.
Jestem na tak :).
 Do tego zapachu wrócę z miłą chęcią - tworzy przytulną atmosferę :).
W opakowaniu pachniał najdelikatniej, najmniej wyraźniej, po odpaleniu jednak całkiem szybko zyskiwał na intensywności, nabierał słodyczy i ... całkowicie mnie oczarował :) .
Jesień o takim zapachu może umnie zamieszkać na te pare miesięcy ;)

Wosk można kupić 


piątek, 26 września 2014

Post o smaku jesieni

Taki poranek zadumany trochę w mżawce trochę senny.
Jesienny.

Wiaderko grzybków - sprezentowane, a tak marzy mi się pójść na grzyby samej, tylko nie ma z kim.
Na targach z tac aż się wysypują te pachnące rarytasy :). Wczoraj zrobiłam swój pierwszy grzybowy sos. Strasznie dużo mi go wyszło! Nie wiedziałam, że się grzybki nie skurczą :P (swoją droga nie wiem skąd wziął mi się ten pomysł).

Mój sosik robiłam według zaleceń przyjaciółki - najpierw zeszklić cebulkę na maśle, potem dodać pokrojone grzybki i w końcu śmietanę 18%. Posolić, popieprzyć - gotowe.

Znacie jakieś inne przepisy? Według których Wy gotujecie?


A to część mojego niezbędnika jesiennego :) - kominek, świeczka, kubek z herbatą, kawa lub kakao.
Do tego jeszcze kocyk, książka,laptop lub szydełko (nie potrzebne skreślić ;) ).
I oczywiście kot :)


Jaki jest wasz niezbędnik jesienny? :)

środa, 24 września 2014

Kreatywna destrukcja czyli "Zniszcz ten dziennik"

Jakiś czas temu Mała Ichi zamieściła u siebie post o tym cudeńku:


"Zniszcz ten dziennik"
to książeczka z zadaniami jak kreatywnie zniszczyć dziennik :).


Pole do popisu jest naprawdę szerokie a interpretacje bardzo elastyczne :) .


Nie mogłam się powstrzymać - musiałam go mieć ;)


A tak zaczęłam swoje czynności twórczo destrukcyjne :


Spotkałyście się już z tym? A może macie już swój?
Co myślicie w ogóle o "czymś takim" ?


wtorek, 23 września 2014

Home Sweethome

Ostatnio sprawdzałam kolejny zapach z zakupionych prze zemnie wosków :)

HOME SWEET HOME


"Limitowana edycja wosku Yankee Candle w kształcie słoiczka z aromatycznej linii zapachowej. Wyczuwalne aromaty: cynamon, herbata oraz korzenne przyprawy."



Wosk, który najmocniej pachniał przez folię, a wcześniej już przez kopertę. Wyraźnie wyczuwalne nuty cynamonu i przypraw choć herbaty ja osobiście w nim nie czuje :) . Podczas palenia  zapach jest intensywny, jednak ta intensywność z czasem zanika. Z początku miałam wątpliwości czy nie będzie to zapach zbyt duszący jednak na szczęście się taki nie okazał.
Zapach z kategorii ciepłych. Na pewno najlepszy będzie w okresie zimowym ;)

Można go zakupić TU

P.S. przypominam o rozdaniu :)

niedziela, 21 września 2014

"Dziewczyny z powstania"

W mieszkaniu powoli roznosi się zapach kolejnego z wosków, tym razem nadaje mu ciepły , przytulny klimat. Herbata z cytryną dopita do połowy, a w tle audycja Radia Trójki "Piosenki bez Granic".
I tu przypomniało mi się jak parę dni temu otwierając pierwszą stronę książki Anny Herbich również słuchałam radia "w tle". Słuchałam go do pierwszych zdań bo zaraz po ich przeczytaniu - wstałam by wyłączyć radio.

 "W sukienkach na barykady

Sławka do dziś żałuje, że nie pocałowała młodego powstańca, który się w niej kochał. 
Halina urodziła synka tuż przed godziną „W” i cudem ocaliła mu życie. 
Zosia złamała konspiracyjne zasady i zdradziła swoje imię ukochanemu.

Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni. Godzina „W” zastała kobiety w codziennych sytuacjach: na ulicach, w szkołach, w domach. Walczyły wszystkie, każda na swój sposób. Ratowały rannych, chroniły swoje dzieci, chwyciły za broń. Umawiały się na randki w cieniu spadających bomb, brały śluby w białych kitlach sanitariuszek zamiast sukien. Odniosły największe zwycięstwo – przeżyły.
Anna Herbich w przejmujący sposób pokazuje, jak naprawdę wyglądało życie w czasie 63 dni heroicznej bitwy. Pozwala nam zobaczyć Powstanie Warszawskie z zupełnie innej perspektywy: oczami kobiet. "

Chciałabym napisać, że książkę oceniam pozytywnie jednak to słowo ni jak pasuje do tematyki i wydaje się być wręcz niestosowne. Więc jak to nazwać by przekazać jednocześnie dobrze oprawione przez autorkę opowiadania kobiet powstania i powagę opisywanych wydarzeń? Szczerze mówiąc - ja nie znajduję jednego takiego określenie.

Nie będę się  więc skupiać na pojedynczych wyrazach. Powiem krótko z punktu widzenia 25 letniej osoby, która w szkole podobno uczyła się o Polskiej Historii - suchych faktach polegających bardziej na "zakuwaniu" dat. 
Po przeczytaniu tej książki pierwszy raz nie tylko pamiętam ale wiem już, że Powstanie wybuchło 1 sierpnia o 17, że wojna wybuchła w '44 roku , że Warszawa się broniła i czym, a raczej kim była Armia Krajowa.

Zapamiętałam to nie dla tego, że opowiadania przesiąknięte są dramatyzmem. Zapamiętałam bo są takie proste, prawdziwe. Bo te kobiety to dziewczęta przerażająco dużo młodsze odemnie. Bo żyły zwyczajnie, przezywały pierwsze miłości, a nader wszystko miały zaszczepiony w sobie niesamowity patriotyzm, który dzisiaj chyba nie istnieje.

Podczas lektury kilka krotnie przeszedł mnie dreszcz, parę razy zaszkliły się oczy i - o dziwo - zdarzyło mi się uśmiechnąć, bo nie zabrakło relacji z paru zabawnych sytuacji - w końcu to były dzieci.


Książkę, szczerze polecam każdemu. Robi wrażenie, uczy i sprawia, że nad paroma rzeczami możemy się głębiej zastanowić.
Ja przeczytałam ją w trzy dni.
I szczerze mówiąc - przeczytałabym ją raz jeszcze.


sobota, 20 września 2014

Przyleciał do mnie aniołek

 Na początku mam pytanie czy, któraś z was posiada bloczek akrylowy do pieczątek, który chciałaby wymienić na jakiś drobiazg odemnie? Bloczek jak najbardziej może być używany byleby się nadawał do użycia ;). Od jakiegoś czasu szukam takiego w internecie ale zazwyczaj jak już znajdę w jakimś sklepie to musiałabym przepłacić za przesyłkę... i stąd pytanie :) .

A teraz już właściwy post :).
Dotarła do mnie ostatnio paczuszka od Izabeli.
Na stronie Fb są prowadzone aukcje dla Nadii - nadal jest tam mnóstwo ślicznych rzeczy - ja wylicytowałam sobie aniołka, którego autorką jest właśnie Izabella, a moja siostra stado ślimaczków (3) - tych akurat nie sfotografowałam ponieważ Młoda jeszcze nie wróciła ze swoich praktyk na Malcie i zostawiłam jej przyjemności rozpakowania paczuszki.

 
Ponad to zdobyłam upominek dla najbardziej rozgadanej na blogu Izy :) ,
w skład której wchodziła taka śliczna torba na zakupy, gazetka o deq, ślimaczek ( w liściku była informacja, że dostaje go, żebym nie ukradła czasem siostrzanych ślimaków ;) ), poduszeczkę na igiełki, szydełkowego motylka i serwetki.


Dziękuje!


Miłej soboty - u mnie jest ona dość deszczowa ale i takie są potrzebne ;) chętniej w tedy zostaje się w domu i oddaje rożnym zajęciom :).

piątek, 19 września 2014

Podaj Dalej x 3

Udało mi się nareszcie zrealizować kolejny etap Podaj Dalej .
Dziewczyny zapisały się jeszcze przed wakacjami.
Poleciały do nich takie drobiazgi - mam nadzieje, że się przydadzą i, że dotarły szczęśliwie.

Zakładki zdobione transferem, dwustronne :



Oraz zestawik podkładek :




Do tego oczywiście coś słodkiego i umilającego jesienne wieczory :).
Tak prezentowały się poszczególne paczuszki :



Paczuszki poleciały do Kasi, Marty i Mileny.

I tu ponownie zapraszam chętnych do otrzymania odemnie drobiazgów w ramach zabawy Podaj Dalej
Zapisywać się można TU - tam również wszelkie informacje dla jeszcze nie wtajemniczonych w zabawę :) .

czwartek, 18 września 2014

Pachnąca przesyłka - Yankee Candle

Kiedy pani na poczcie wydawała mi paczuszkę spytała co to takiego bo aż przez kopertę pachnie
- i już wiedziałam :)
To moje wyczekiwane woski Yankee Candle.
Zamówienie złożyłam w niedziele popołudniu, a w środę paczuszka już u mnie była :).

 Zamówiłam cztery zapachy w tym dwa podwójnie. Jeden zapach wzięłam w wersji "słoiczka" i ten niestety się ciut nadkruszył.

Odrazu oczywiście otworzyłam jedną babeczkę - nie mogłam się zdecydować, którą wypróbować ;p - i o tym zapachu pierwszym Wam coś niecoś napiszę :).

NOVEMBER RAIN

"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: drzewo cedrowe, szałwia, cytrusy oraz bursztyn."

Zapach bardzo ciekawy, świeży. Z początku myślałam że jednak mi nie będzie pasował ale już po kilkunastu minutach przekonałam się do niego a po godzinie zakochałam! Mnie osobiście kojarzy się z eleganckim, jasnym mieszkaniem oraz z równie eleganckim i przystojnym mężczyzną w tym mieszkaniu :). Więc zapach nazwała bym męskim co mi bardzo odpowiada bo lubię te nuty zapachowe. Myślę, że może też przywodzić na myśl chłodny, jesienny deszcz,
Jest umiarkowanie intensywny, w pomieszczeniu utrzymuje się przez jakiś czas ale mógłby dłużej ;)


Już nie mogę się doczekać poznania kolejnych zapachów, które już teraz możecie zakupić TUTAJ.
Ja na pewno jeszcze przed świętami porządnie uzupełnię zapas o zapachy zimowe :).

środa, 17 września 2014

To nie ja ...

To nie ja stłukłem wazonik...


Czyli jeśli nie ma się czasu na rozbudowanego posta...
... należy pokazać kota :)

wtorek, 16 września 2014

Suchy szampon ?



Od jakiegoś czasu często spotykam się z pojęciem suchego szamponu. Nigdy nie miałam z tym do czynienia. Podpytałam znajome czy TO w ogóle nadaje się do zakupu i użycia.
Po uzyskaniu pozytywnych opinii na temat ogólny udałam się do Rossmana w celu rozeznania tematu.
Pani ekspedientka wskazała mi 3 jakie posiadali obecnie w ofercie : z Timotey ok. 7zł; z Schaumy ok 10zł i Sayoss ok.17zł.
Firmy wszystkie znane, postanowiłam więc wypośrodkować cenę i wzięłam 
Schaume Cotton Frech




"Suchy szampon dodaje Twoim włosom 24 godziny świeżości ekstra, usuwa nadmiar sebum, bez konieczności ich mycia, suszenia i stylizacji. Formuła zawiera ekstrakt z bawełny i olejek aloesowy."

Zdecydowałam się na wypróbowanie tego wynalazku ponieważ moje krótkie włosy szybko się przetłuszczają i po porannym myciu wieczorem nie są już najlepszej jakości. A znów przed każdym wieczornym wyjściem nie będę myła włosów.
Drugim powodem była moja praca - 12 godzin - po których często gdzieś jeszcze lecę bezpośrednio z "firmy".

Kupiłam wypróbowałam i muszę powiedzieć, że jestem nawet zadowolona.
Włosy wizualnie wyglądają jak po myciu, są tez odczuwalnie świeższe.
Jedyny minus dla mnie to mam wrażenie, że strasznie są przy tym suche i sztywne w dotyku. Nie rzuca się to w oczy ale ja dotykając je czuję to.

Jak już zużyję ten myślę, że skuszę się na Timotey i zrobię porównanie.

a Wy możecie jakiś polecić? Co myślicie o takich rzeczach?


poniedziałek, 15 września 2014

Moda jesienna


W każdym moim poście ostatnio chyba już regularnie pojawia się słowo "jesień" i coś mi mówi, że musicie się przyzwyczaić bo ja tą porą roku jestem kompletnie oczarowana od zawsze
na przeróżne sposoby - ciepłe, radosne, chłodne, melancholijne, senne i pełne energii.
Ale nie o tym dziś :) .
Nareszcie w pasmanteriach pojawiły się znów grubsze włóczki - zrobiłam ostatnio skok na jedną
i przy okazji dokupowania włóczki do mojego projektu szydełkowego
pochwyciłam jeszcze trzy dodatkowe motki.
Z podwójnego melanżu wyszedł obszerniejszy komin, który można nosić w wariantach : ciasno przy szyi lub jak na zdjęciu luźniej z okryciem ramion.



Drugi, wykonany z pojedynczego motka w pięknym, turkusowym kolorze, jest krótszy i tym samym troszkę zgrabniejszy.


Oba wykonane metodą "na ręce" wspomnianej w poście parę miesięcy temu - tam również znajdziecie link do filmiku jak je zrobić :) .

Coś mi mówi, że to nie koniec tych kominów, że się dopiero rozkręcam ;).

P.S.
Zapraszam na pachnące rozdanie.

niedziela, 14 września 2014

Niedzielna herbata w kwiatach

Coś na niedziele - na rano, popołudnie i wieczór :)
Niezwykła kwitnąca herbata.

Niedawno dostałam od kuzynki taki śliczny dzbanuszek z podgrzewaczem i kilkoma kulkami wspomnianej herbaty - każda z nich "kwitnie" inaczej.
Ta widoczna na poniższym zdjęciu rozwinęła się do trzech kwiatków połączonych ze sobą łodyżką.
Jest nie tylko smaczna i można ją zaparzyć trzy razy ale do tego sam proces parzenia i powolne rozwijanie się herbacianej kulki to niesamowity spektakl :) .
A do tego jak uspakajający!

Polecam zarówno na spotkania w gronie znajomych lub rodziny
jak i na czas, który poświęcamy tylko dla siebie.

 Mam jeszcze kilak tych kuleczek , jestem ich bardzo ciekawa, a obecna pora roku sprzyja odpoczynkowi przy tym pysznym, aromatycznym towarzystwie :)

sobota, 13 września 2014

Książki na jesień (i nie tylko)

Czyli spory stosik literatury zaległej i przybywającej,
którą planuję przeczytać - mam nadzieję - maximum do Grudnia.
I tym samym tak jakby powstał drugi projekt na jesień - tym razem czytelniczy.

Tu fragmęt mojego stałego księgozbioru z dawnych lat - jak to Pan Ćwiek (autor Kłamcy) powiedział na jednym ze spotkań z czytelnikami "Książki drukowane są dla fetyszystów" - jestem więc 100% fetyszystką w tej dziedzinie . Kocham zapach druku i kartek, dotyk i szelest stron i sam fakt trzymania tomu w ręce :).

A Wy? Jesteście fetyszystkami ? :P
Na półeczce widać obrazek od kgosi oraz wspomniany wosk Yankee Candle w nowym kominku.

A to właśnie wspomniany zbiorek czekający na przeczytanie - całkowity misz masz od fantastyki, przez literaturę obyczajową, historyczną ("Dziewczyny z powstania" - brak na zdjęciu bo doszły dzień później)) okraszone opowieścią z orientu.
Jesień sprzyja wyprawie z książką w romantycznie obsypane liśćmi tereny :) .
Dziś niestety to się nie uda ze względu tak czasowym jak i fakt, że na obecną chwilę za oknem jedyne co widzę to gęsta mgła o.O .
Tak więc dzisiejszemu czytaniu towarzyszyć będzie bardziej koc,herbata i domowe zacisze .


piątek, 12 września 2014

Woski zapachowe Yankee Candle cz. II

Dzisiaj druga odsłona mojej przygody z woskami zapachowymi Yankee Candle :) .

Drugi zapach, który zaprosiłam do domu to

ORANGE SPLASH

                "Świeżo przygotowana, lekko zmrożona, podana w oryginalnej formie oranżada pomarańczowa gotowa do... natychmiastowego powąchania! Aromaterapeutyczna niespodzianka od Yankee Candle, zaplanowana specjalnie na nadchodzące, upalne dni. Orange Splash to po prostu eksplozja cytrusowej świeżości. W pięknie wybarwionej, bardzo żywiołowej tarteletce mieści się esencja wydobyta z całego kosza południowych, bardzo soczystych owoców. Pomarańcze są tu słodkie i rześkie jednocześnie. Zapach, mimo że jednoskładnikowy, nie jest mdły, nie nudzi się i nie przejada. Pomarańczowa esencja fantastycznie wypełnia pomieszczenie, odświeża przestrzeń i stawia sprawny odpór męczącym upałom. Uroczy wosk Orange Splash to zastrzyk pozytywnej energii, zapachowy antydepresant i aromatyczna bomba, w której zakocha się każdy wielbiciel naturalnych, mocno cytrusowych nut."

Ten zapach jest równie ładny jak wcześniejszy,do tego jakby wyraźniejszy i bardziej intensywny. Lubię zapach pomarańczowy więc mi pasuje,choć tu bardziej faktycznie kojarzy się z oranżadą. Kominek stoi sobie w przedpokoju, ja leżę w łóżku w pokoju i zapach wyraźnie do mnie dociera (choć przypominam, ze daleko nie ma ;) ale jednak do drugiego pomieszczenia :) ).


Woski możemy używać wkładając całą "babeczkę" do czarki naszego kominka
lub odłamując dogodny dla nas kawałeczek - w ten sposób możemy tez mieszać i tworzy własne zapachy.
Na pierwszym zdjęciu powyżej roztopiony wosk lekko podgrzany wyciągnięty z miseczki kominka.
Poniżej podzielony już prze zemnie drugi wosk,
który dalej włożyłam do drugiego kominka na wcześniej używany wosk Black Cherry.
Myślę, że możliwość samodzielnego mieszania zapachów to przyjemna zabawa.
Kuszą mnie jednak niesamowicie inne zapachy wosków takie idealne na jesień, które możemy znaleźć we wspomnianym już wcześniej sklepie KLIK.


A jak przy zapachach jesteśmy to zapraszam na moje Pachnące Mini Rozdanie :)