środa, 26 listopada 2014

Z listów nie wysłanych.

Jeśli coś kochasz, puść wolno.


zainteresowanych
pięknym artykułem mojej siostry odsyłam
 TU
Na myśl przychodzi mi motyl zamknięty szczelnie w dłoniach. Na skórze czuć jego delikatny dotyk, mrowienie jak prąd przechodzące całe ciało. Kiedy jest cicho słychać jak maleńkie skrzydełka trzepoczą obijając się o palce. W chwilach zmęczenia przysiada na jednej z lini papilarnych, nieruchomieje - można w tedy uchylić lekko wieczko, zrobić "oczko" w klatce i przyjrzeć mu się na krótko. Trzeba trzymać mocno, ze strachu, że przypadkowe wahanie poluzuje uścisk i bezcenny skarb ucieknie, nie wróci. Należy uważać przy westchnieniu, by zbyt gwałtownym ruchem nie zgnieść kruchego ciałka. 

Motyle żyją krótko. Niektóre tylko parę godzin.

Dlatego ja stoję a moje dłonie są otwarte. 

I dalej patrząc na te dłonie przypominają mi się Twoje słowa o motylach na Malcie. O tym, że ich tam nie ma a mimo to spotkałaś jednego, który o tym nie wiedział i w tej niewiedzy istniał.

Na mojej Malcie nie ma motyli.

3 komentarze:

  1. Uwielbiam motyle. Chcę by na moim ślubie były motylki :) Motyle dla mnie symbolizuję ulotność, ale i wolność... mają w sobie magię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam tekst Twojej siostry - daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń