środa, 1 października 2014

Trochę pisanego w ten melancholijny poranek

* * *

Ptactwo wodne
poderwało się kluczem do nieba
chmury spłynęły
prosto na dachy domów
w oknie
filiżanka herbaty
w toaście przytuliła szybę
popołudnie nadeszło
popielatą jesienią.




BAJKA

Starzec w zielonym fraku
wyciągnął podarte ręce
z niedbale przyszytym cieniem
w proszącym geście
o sen

przy barze na ulicy Granicznej
przysiadła kobieta z dzwoneczkiem
uwiązanym do szyji
jak cierń

i tylko Alicja wciąż biegnie
choć Biały Królik
zamienił się w ćmę.




DO WIDZENIA

między szybą a dłonią
znalazłeś swoje miejsce
zamglony wzrok
pomylił świt z wieczorem
dałabym więcej niż głowę
by zamknąć Ciebie w sobie

do widzenia
tak samo smakuje
bez względu na porę.
 

5 komentarzy:

  1. Ciekawe wiersze...klimatem pasują do pogody za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twoje wiersze, powinnaś wydać tomik, z pewnością bym zakupiła

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz talent!:)
    Wiersz naprawdę warty przeczytania:*

    Zapraszam do siebie:*
    Obserwujemy?;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, że lubisz jesień ale proszę o mniej ;)

    ostatni wiersz wierci do bólu!! śliczny

    OdpowiedzUsuń