piątek, 10 października 2014

* * *

***
niewolno
się zamyślać
po za pewną granice
ruchome schody
rozsypią się w połowie
i kto w tedy pozbiera
niedośnione marzenia?



**
do twarzy Ci
z dymem w okół oczu
huraganem w spojrzeniu
taką bym Cię wziął

na spacer po dachu
z kieliszkiem 
w wyciągniętych dłoniach
drżącą w chłodzie
jesieni

3 komentarze:

  1. Hej mru mru :) Pięknie piszesz...tak dosłownie niedosłownie. Też kiedyś pisałam - dzięki Tobie znowu nabrałam ochoty :):) Może napiszę parę słów i schowam w dziupli? ;p hehe

    OdpowiedzUsuń