poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Miziaj mnie miziaj - pożywka dla kociarzy

Czyli post poświęcony Mali.


10 minut później ...


kolejne 10 minut później ...

W końcu jak zdrętwiałam i skończyło się głaskanie i mruczenie poszła konsumować 
- jak widzicie miseczka Mali jest już na stołówce ogólnej
- kotołaki i tak pałaszują na zmiane oboje z każdej miski.

 Jak widać strupek znikną z noska została cieniutka kreseczka.

6 komentarzy:

  1. słodka księżniczka:) widać dobrze jej u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda naprawdę dobrze. Czekam wciąż aż się przełamie... Musi chyba uwierzyć, że znalazła dom na zawsze.
    Świetnie się nią opiekujesz, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że jeśli tylko poczuje ciepłe uczucie jakim Ją darzysz od razu bedzie chciała miziania i miziania i miziania. Tak było kiedy mieszkała w mojej piwnicy - nic nie było tak ważne dla Mali jak dotyk miziającej ręki. Patrząc jak pięknieje Mali serce rośnie mi ze szczęścia i jestem pełna podziwu, że dr. Ruśkiewicz na pierwszej wizycie odgadł, że jest to kotka czarno - biała. Robiłam wtedy oczy jak spodki ze zdziwienia skąd mu te barwy przyszły do głowy, ale jak widać lata doświadczeń robią swoje. Mali jest kochaną choc jeszcze nieśmiałą piekną czarno - białą księżniczką. Po raz kolejny Ci dziękuję za serce i dom dla Mali - sprawiłaś że nie tylko Ona jest szczęśliwa ale i ja też.

    OdpowiedzUsuń